• Wpisów: 290
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 41 dni temu, 23:28
  • Licznik odwiedzin: 20 573 / 2823 dni
 
system-error
 
Nawet się zrymowało w tytule, hehe. Ale jak otworzyłam pudełko z lalką, to wcale nie było mi do śmiechu... No ale od początku:
Miłość do Souldoll Lappy powróciła do mnie jakiś rok temu. Po raz pierwszy ta lalka spodobała mi się, kiedy w 2009 Souldoll wypuścili ją do sprzedaży, jednak nie kupiłam jej bo nie miałam kasy/ miałam inne "bardziej ukochane" lalki na wishliście. Potem Lappy została wycofana ze sprzedaży. No a jakiś rok temu ponownie zapragnęłam mieć ją w swojej kolekcji, tym razem wiedząc, że nie będzie to wcale takie proste, bo Lappy bywa bardzo rzadkim gościem na 'secondary market', bo tylko z drugiej ręki można ją teraz dostać, niestety. Raz była jedna na sprzedaż, na DoA, z zestawem prawie wszystkich tych śmiesznych, magnetycznych "części" (dopinane na magnesy uszka/ogonek królika, skrzydełka/uszka aniołka i skrzydełka/ogonek diabełka, brakowało tylko maski kotka) plus ubranko, buty i peruka, w super stanie i w bardzo przystępnej cenie. Niestety, miałam pecha i lalka sprzedała się, zanim nazbierałam na nią kasę, ech. No trudno się mówi, pomyślałam, może jeszcze kiedyś dorwę swoją Lappy. Niedawno przeglądałam ebay, poszukując czegoś ciekawego dla moich lalek. Po zalogowaniu się na swoje konto ebay, wyświetlają się w ramkach sugestie pt. "może spodoba ci się również....", i w takiej właśnie ramce ujrzałam... Lappy ! I to w bardzo atrakcyjnej cenie. Na zdjęciach sprzedażowych były dwie takiego samego koloru skóry Lappy, różniły się tylko makijażem i ubrankami/ perukami. Z opisu aukcji wynikało, że na sprzedaż jest Lappy w blond peruce, niebieskiej sukience i z brwiami w kolorze blond i niebieskimi cieniami do powiek. Obok niej, wystawiona na innej (zakończonej już sprzedażą) aukcji była druga Lappy, w różowej peruce, kremowej sukience i z brązowymi brwiami i bez cieni do powiek. Obie lalki były opisane jako: 'original doll, normal skin, good condition'. Zdjęcia były nie najlepszej jakości, i prześwietlone, no ale faktycznie jakby 'normal skin'... Przed kliknięciem "kup" wypytałam jednak sprzedającego, czy lalka ma oryginalne pudło i certyfikat oraz która to jest konkretnie Lappy, czyli z jakimi magnetycznymi częściami przychodzi. Uzyskałam odpowiedź, że tak, ma pudło i papiery i że to Lappy Devil, czyli przychodzi z częściami diabełka. OK, to wspaniale, moje marzenie o Lappy się spełniło ! Po przyniesieniu paczki z poczty zabrałam się do rozpakowywania. Od razu moją uwagę zwrócił brak zewnętrznego pudła kartonowego- pudełko firmowe było owinięte tylko w papier pakowy... po otwarciu pudełka firmowego (zrobionego z bardzo cienkiego i giętkiego kartonu- wszystkie moje lalki z Souldoll takie właśnie pudła mają...) o mało co nie dostałam zawału- Lappy nie była w ogóle owinięta w folię bąbelkową, tylko tak po prostu wrzucona między (dość cienkie) poduszki firmowe... Obejrzałam ją dokładnie i... ufff, jakimś cudem się nie uszkodziła ! No to oglądam ja dalej: hmmm... ale czemu ona ma taki no... eee... cytrynowy kolor ? Jak nie normal skin tylko pożółkły white skin ? I jej torso jest mniej pożółkłe niż reszta, prawie białe ! No to robię "sprytne" sprawdzanie rzeczywistego koloru skóry, czyli otwieram jej łeb, bo wewnątrz łba zawsze jest ciemno więc tam żywica żółknie wolniej- i tak ! Ta lalka jest zdecydowanie w white skin ! No hello, nie pierwszy raz widzę na żywo pożółkły white skin, mało tego miałam kiedyś w swojej kolekcji pożółkłą ze starości souldollke w normal skin i była koloru "bardzo" normal yellow przemieszanego z odcieniem moreli. Poza tym... mam przecież u siebie white skin Souldoll Jandi z 2010 roku ! Wyciągam, porównuję: tak, na 100 % ta Lappy to white skin, w dodatku nierównomiernie i porządnie pożółkły... Po chwili przekonałam się o tym na 200 %, bo na pudełku firmowym znalazłam naklejkę od pośrednika... Jak ja nie lubię lalek w white skin... a w pożółkłym "na cytrynkę" white to wręcz nie cierpię... Ale to nie koniec niespodzianek ! Patrze na makijaż tej Lappy i zauważam, że to NIE TA lalka, która była wystawiona na taj aukcji tylko ta z tej drugiej, sprzedanej już wcześniej aukcji ! Dostałam właściwą perukę/ ubranko/ buty ale lalkę nie z tym makijażem, co trzeba ! Tamten z blond brwiami, który powinien być mój (i który dużo bardziej mi się podobał) został wysłany do tej drugiej osoby X_x... No pięknie... Wkurzyłam się i to bardzo. Oczywiście napisałam do sprzedającego, że sorry ale lalka została beznadziejnie zapakowana, w dodatku ta lalka to nie jest normal skin, nie jest w good condition bo jest pożółkła i to nierównomiernie no i czemu dostałam lalkę z makijażem z tej drugiej aukcji ? Sprzedający przeprosił mnie za pomyłkę, tłumacząc, że kupił Lappy już dawno temu i długo już nie jest aktywny w hobby, dlatego zapomniał w jakim kolorze są te Lappy (taaak ? a naklejka pośrednika na pudełku firmowym ?) i dlatego wyprzedaje swoją kolekcje lalek w niskich cenach itd. No OK, dobra, można się pomylić w kolorze skóry ale jak można się pomylić przy wysyłce lalek z różnymi makijażami ? Sprzedający zaproponował negocjację, w tym opcję częściowego zwrotu pieniędzy. Wybrałam częściowy zwrot, bo zdaję sobie sprawę, że być może już nigdy nie pojawi się okazja kupienia Lappy, tak bardzo rzadko ta lalka pojawia się na sprzedaż... Więc lepsza Lappy w kolorze uroczej "cytrynki" niż żadna.
Sama lalka jest bardzo dziwna i to w rozbrajający dla mnie (w sensie pozytywnym) sposób: ma śmieszne "gąsienicowe" ciałko, z rzadko obecnie spotykanymi, całkowicie kulkowymi stawami. No i jej łeb, ten wielki, kwadratowy, ciężki łeb, śmieszne uszka i rozbrajający, pełen optymizmu uśmiech oraz wesołe oczka. Taki mały, wiecznie radosny stworek :) Lappy jest w rozmiarze Yo-SD i może nosić Yo-SD ciuchy, ale wigi ma w rozmiarze... SD (8-9 inch), to jest dopiero "łeb jak sklep" ! Na razie zostanie w tym makijażu. Nie jest on z pewnością szczytem artyzmu, ale tragiczny jak na moje gusta też nie jest, raczej taki-sobie (ja wolę proste i nieskomplikowane makijaże, takie "zwyczajne"). W przyszłości jednak poślę ją do kogoś, aby zrobił jej nowy, lepszy technicznie i bardziej kolorowy :)
Veriko, bo tak dostała na imię (choć w zasadzie, to powinnam nazwać ją "Cytrynka"...) będzie w mojej lalkowej historii Elfką z krainy Alucinor, która w przeciwieństwie do swojej elfiej krajanki Sonyi (Luts kid Ani-Elf) będzie wyznawała zasadę 'make love, not war', bo przecież życie i świat są zbyt piękne aby tracić czas na spory i kłótnie. Więc gdzie tylko jest jakaś waśń, tam zaraz pojawia się Veriko, próbując wszystkich pogodzić. I zazwyczaj jej się to udaje. Bo kto oparłby się temu uroczemu uśmiechowi przyprawionemu szczyptą elfich, magicznych sztuczek ? ;)
End of text (gratuluję wszystkim, którzy przez niego przebrnęli), czas na fotki:

arrival.jpg


arrival1.jpg


arrival2.jpg


arrival3.jpg


arrival4.jpg


arrival5.jpg


arrival6.jpg


arrival7.jpg


arrival8.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Ależ miałaś przygody z tą kruszynką... Jednak wszystko dobre, co się dobrze kończy, ma maluch jest przezabawny! Dawno już chyba nie widziałam laleczki z tak wyrazistym pyszczkiem ^^. Widać, że coś już jej chodzi po głowie...
     
  •  
     
    Te dodatki są mega fajne! Ma niesamowitą buźkę. Jak radosne ale troszkę kapryśne dziewczątko :D

    Mnie też na DoA przeszło koło nosa kilka razy moje "must have" Ehhh..boli :(